17 września 2015

Marketing okiem konsumenta - co mnie wkurza.

Wciąż szukam odpowiedzi na pytanie jak sobie radzić z tym, że wszystko wokół buduje w człowieku poczucie, że MUSI coś mieć, lub coś kupić. Przez pierwsze dni po przeprowadzce, kiedy gubiłam się wśród ulic i próbowałam poznać teren przewinęło mi się przed oczami wiele witryn sklepowych. Jest tu tego wszystkiego dużo więcej niż w moim rodzinnym mieście. Do tej pory mi te wszystkie banery, reklamy i ogłoszenia nie przeszkadzały, bo nie było ich tak wiele. Teraz mnie dosłownie przytłoczyły!

Żródło


Pewną… nazwijmy to świadomość konsumencką miałam w zasadzie od zawsze. Być może dlatego, że marketing przewijał się przez moje zainteresowania, być może dlatego, że nie lubię, kiedy ktoś robi ze mnie idiotę.
I mimo, że na dźwięk słowa marketing mam przed oczami biednego studenta jakiegoś beznadziejnego kierunku, który nie wie co zrobić ze swoim życiem, więc poszedł na pierwsze lepsze studia to w gruncie rzeczy świadomość jak działa marketing jest bardzo ważna i zwyczajnie pomocna.

16 września 2015

Na marginesie - jesienne burze.

Próba wykorzystania końcówki wakacji, przeprowadzka, nowa praca, dowożenie papierów na uczelnie, szukanie drogi do domu… to tak w skrócie o tym, gdzie byłam, kiedy mnie nie było.

Żródło


A żeby trochę rozwinąć temat, powiem, że wracam tu trochę jak syn marnotrawny. Wiele się w moim życiu działo przez cały czas, kiedy milczałam. Skończyłam wakacyjną pracę, spakowałam swój skromny dorobek do kartonów, żegnałam się z bliskimi popijając wątpliwie zdrowe napoje procentowe i ruszyłam na podbój nieznanej mi rzeczywistości. Wiję sobie powoli gniazdko w nowym miejscu, gubię się między dziesiątkami łudząco podobnych do siebie ulic i próbuję znaleźć drogę powrotną w strugach deszczu. Przepisowe osiem godzin dziennie spędzam w nowej pracy i powoli odnajduję się i zadomawiam, choć idzie mi dosyć opornie. Największy stres już za mną, papiery czekają grzecznie na uczelni na rozpoczęcie roku akademickiego, mogę w końcu odetchnąć i spokojnie skrobać kolejne lawiny słów. Dostęp do internetu mam wciąż bardzo ograniczony, żeby nie powiedzieć, że niemlaże zerowy, bo instalacja kabelków w wynajmowanym mieszkaniu nie jest prostą sprawą, a mój pakiet w telefonie kurczy się z prędkością światła, więc cierpię z tego powodu strasznie. Świadomość, że może się to przeciągnąć jeszcze kolejne dwa tygodnie jest mało pocieszająca.  Ma to jednak swoje dobre strony – taki stan rzeczy dobitnie pokazał mi, że jestem od internetu uzależniona i mam problem znaleźć sobie zajęcie bez niego, ale moja kreatywność rośnie z dnia na dzień!

20 lipca 2015

Dlaczego nie kupuję pieczywa w marketach?


ŚWIEŻE PIECZYWO PROSTO Z PIECA


Coraz więcej marketów decyduje się, żeby zagospodarować na teranie sklepu choć kawałeczek miejsca na własną piekarnię.
Ostatnio ogromna przebudowa trwa w Lidlu niedaleko mojego mieszkania. Pół parkingu rozkopane, choć sklep nadal funkcjonuje to na zewnątrz cała rzesza robotników wylewa siódme poty w te upalne dni, żeby jak najszybciej dobudować część przeznaczoną na piekarnię.
Na samą myśl, że wchodząc do sklepu będę czuła unoszący się wszędzie zapach ciepłego pieczywa, a pod ręką będą zawsze dostępne ciepłe. chrupiące bułeczki cieknie mi ślinka.

Mimo wszystko nie sięgnę po to pieczywo, jeśli nie będę do tego siłą zmuszona. Ani po żadne inne serwowane przez marketowe "piekarnie"

ZBYT PIĘKNE, BY MOGŁO BYĆ PRAWDZIWE

Nie zastanawiał Was nigdy fenomen tego, że w markecie pieczywo jest zawsze "świeże", pieczone na miejscu, dodatkowo ma szeroki asortyment - od najzwyklejszego białego, pszennego chleba czy kajzerek przez kilka rodzajów "ciemnego" pieczywa, aż po zbożowe produkty fitness, a jeszcze jakby tego było mało  stanowisko obsługuje zwykle jedna osoba?

GDZIE JEST HACZYK?

Spróbujcie kiedyś zjeść bułkę z marketu, która leży szczelnie zamknięta dłużej. niż jeden dzień.
No cóż, powinna być trochę czerstwa? Nie! Będzie twarda jak kamień!
A to niewątpliwie zasługa głęboko mrożonego ciasta, z którego pieczywo w marketach jest wypiekane. Przyjeżdża prawie gotowe do sklepu i schowane w zamrażarce czeka na swoją kolej do podgrzania. I może tak czekać nawet 9 miesięcy.

Trwałość zapewnia mu między innymi E282 (propionian wapnia), które skutecznie chroni przed pleśnią i innymi grzybami, E202 (sorbinian potasu), który jest silnym alergenem. E300 (kwas L-askorbinowy) dba o to, żeby zatrzymać wewnątrz gaz - dzięki temu pieczywo wydaje się większe i bardziej miękkie.L-cysteina nadaję rozciągliwość i miękkość, zapobiega kruszeniu się ciasta i przylepianiu do maszyn. Otrzymywana ze zwierzęcego włosia i piór.
Mmm, brzmi smacznie.

Eksperci twierdzą, że taki wynalazek nadaje się do spożycia tylko 3-6 godzin po przyrządzeniu. Śmiem wątpić, że jakikolwiek market po 6 godzinach wyrzuca to co zostało i piecze nowe.

SKĄD CIASTO POCHODZI?

Z wielkich fabryk, oddalonych o tysiące kilometrów. Czasami są to fabryki w Rumunii, czy Chinach czasami w innych krajach, w których produkcja jest tania i opłacalna. Z wielkich fabryk w których sami chyba nie wiedzą skąd i jakiej jakości jest mąka. Z wielkich fabryk, w których oprócz jedzenia mamy brud, smród i ubóstwo.

Zgodnie z prawem konsument powinien być wyraźnie informowany o tym, że wypiek powstaje z mrożonego ciasta. I ta informacja z reguły gdzieśtam małym druczkiem na cenówkach, czy piecach się pojawia, nie przeczę. Natomiast  na próżno szukać informacji o składzie, czy dodatkach, które produkt zawiera, a te  też powinny dostępne dla każdego klienta.

Wypiek tradycyjnego pieczywa wymaga umiejętności, a przede wszystkim czasu - którego w markecie nie ma. Prawdziwy chleb na zakwasie i drożdżach przez kilka godzin rośnie, nie potrzebuje tych wszystkich konserwantów i polepszaczy a lista jego składników jest krótka.
To co fundują Nam w marketach nazwałabym wyrobem chlebopodobnym.

To ja jednak zrobię sobie spacer do piekarni.
A może za jakiś czas zainwestuję w maszynę do robienia własnego chleba.

18 lipca 2015

Kakao

Dziś czas na coś, co mnie (i zapewne nie tylko mnie) bardzo cieszy. Afrodyzjak w przyrodzie, supr-food, lekarstwo na chandrę, eliksir młodości... przed Wami *tududum... fanfary*:


KAKAO


Dojrzewa naturalnie, ale aby można było je spożyć trzeba je najpierw przetworzyć chemicznie. Ziarna są najpierw pozostawione na 7 dni do fermentacji, potem suszone i palone. Dopiero po tym zabiegu jest mielone i dzielone na masło i proszek kakaowy.
Kakao jest rośliną strączkową. W jego wnętrzu znajduje się lepka substancja, która w smaku jest obrzydliwa.

Sprowadził je do Europy Krzysztof Kolumb, a Majowie i Aztekowi cenili nasiona kakaowca bardziej niż złoto i wykorzystywali jako pieniądze!

16 lipca 2015

Żelazo

Do wpisu na temat żelaza zainspirowała mnie Madee, która w swoim poście na temat anemii poruszyła bardzo ważne kwestie.
Post możecie przeczytać tutaj >KLIK<
Anemii nie można bagatelizować, trzeba o niej mówić i regularnie robić morfologię.
I z czystym sercem mówię to ja - wieczna anemiczka. Niedobory żelaza wracają do mnie jak bumerang. Między innymi to spowodowało, że zaczęłam zwracać uwagę na to co jem.
Żeby obyć Cię bez garści tabletek na śniadanie zaczęłam szukać - co muszę jeść, żeby uzupełnić żelazo? No a reszta popłynęła już sama, bo kiedy udało mi się unormować anemię przekonałam się, że prawidłowa dieta może zdziałać cuda i nie trzeba się faszerować lekami.



Czym jest anemia?
Niedokrwistość to zaburzenia składu krwi, głównie zbyt niski poziom hemoglobiny i erytrocytów (czerwonych krwinek). Najczęściej spowodowana jest niedoborem żelaza, rzadziej niedoborem witamin z grupy B, czy ogólnym spadkiem ilości składników krwi przez problemy ze strony szpiku kostnego.

Weźmy więc pod lupę głównego bohatera, odpowiedzialnego za całe to zamieszanie.