16 września 2015

Na marginesie - jesienne burze.

Próba wykorzystania końcówki wakacji, przeprowadzka, nowa praca, dowożenie papierów na uczelnie, szukanie drogi do domu… to tak w skrócie o tym, gdzie byłam, kiedy mnie nie było.

Żródło


A żeby trochę rozwinąć temat, powiem, że wracam tu trochę jak syn marnotrawny. Wiele się w moim życiu działo przez cały czas, kiedy milczałam. Skończyłam wakacyjną pracę, spakowałam swój skromny dorobek do kartonów, żegnałam się z bliskimi popijając wątpliwie zdrowe napoje procentowe i ruszyłam na podbój nieznanej mi rzeczywistości. Wiję sobie powoli gniazdko w nowym miejscu, gubię się między dziesiątkami łudząco podobnych do siebie ulic i próbuję znaleźć drogę powrotną w strugach deszczu. Przepisowe osiem godzin dziennie spędzam w nowej pracy i powoli odnajduję się i zadomawiam, choć idzie mi dosyć opornie. Największy stres już za mną, papiery czekają grzecznie na uczelni na rozpoczęcie roku akademickiego, mogę w końcu odetchnąć i spokojnie skrobać kolejne lawiny słów. Dostęp do internetu mam wciąż bardzo ograniczony, żeby nie powiedzieć, że niemlaże zerowy, bo instalacja kabelków w wynajmowanym mieszkaniu nie jest prostą sprawą, a mój pakiet w telefonie kurczy się z prędkością światła, więc cierpię z tego powodu strasznie. Świadomość, że może się to przeciągnąć jeszcze kolejne dwa tygodnie jest mało pocieszająca.  Ma to jednak swoje dobre strony – taki stan rzeczy dobitnie pokazał mi, że jestem od internetu uzależniona i mam problem znaleźć sobie zajęcie bez niego, ale moja kreatywność rośnie z dnia na dzień!

Postanowiłam odłożyć bloga na dalszy plan i uporządkować życie osobiste przez te prawie dwa miesiące. W międzyczasie udało mi się sporo przemyśleć, przeanalizować wiele pomysłów dotyczących tego miejsca, które kiełkowały w mojej głowie już od jakiegoś czasu. Wrażenie, że dotychczasowa tematyka jest zbyt wąska  mnie nie opuszcza, dlatego będę ją sukcesywnie poszerzać. Mówiąc po Naszemu będę pisać trochę luźniej, bardziej inspirować się codziennością i nie ograniczać się tylko do suchych wykładów jak do tej pory. Co mi z tego wyrośnie czas pokaże.

Jeśli macie jakieś sugestie, pytania, czy cokolwiek innego siedzi Wam na wątrobie - czekam na wiadomości (na dole jest formularz kontaktowy). Chętnie dowiem się co chcielibyście czytać w tym miejscu.

Tym oto sposobem – witam ponownie i zapraszam do lektury!

P.S. Pewnie zauważyliście już, że w bocznej ramce pojawił się baner forum Polski Bloger. Warto tam zajrzeć, bo zapowiada się, że wyrośnie z niego wartościowy i interesujący panel dyskusyjny zarówno dla blogerów jak i czytelników blogosfery.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz